Od dziecka uwielbiałam rysować , malować wykonywać wszelakie czynności
związane z plastyką. Zapewne nie wątpliwie miało to ogromny wpływ przy
wyborze kierunku studiów ,którego czasem kocham a czasem wręcz nie
znoszę ;p ale tutaj kobieca natura i zmienność też robi sporo
zamieszania:) Niestety pomimo wybranego kierunku ogólnie postrzeganego
jako - przyszłościowy :) ( a przynajmniej ja próbuję namiętnie sobie
wmawiać , że będzie dobrze ;p) , rysowanie stało się przymusem ... czymś
co muszę zrobić na "wczoraj" , z czym siedzę niejednokrotnie nie śpiąc w
nocy i tak naprawdę nie pamiętam kiedy był taki dzień w ostatnich
latach , w którym wzięłam ołówek ... i odpłynęłam do swojego
szrafowanego szarościami świata , który pomimo tego iż szary tak piękny i
pełen radości . Dziś małą alternatywą wielogodzinnego "tańca z
grafitem" jest makijaż. Jedno z zajęć , które w czasem monotonnej
rzeczywistości pozwala mi się na moment oderwać od obowiązków, i pomimo
porannego pośpiechu zawsze mam magiczne 10 min dla siebie.
Niejednokrotnie zdarzało się , że przed większymi okazjami te magiczne
poranne 10 min przeradzało się nawet w 2-3 godziny . Opcji jest mnóstwo ,
kolorów jeszcze więcej a żeby to wszystko znalazło się na odpowiednim
miejscu nie obejdzie się bez zestawu makijażowego MacGyvera :) czyli
kilku rzeczy niezbędnych do całej zabawy . Jedną z nich są pędzle ... a
pędzel - jaki jest każdy widzi :). Marek , rodzajów , długości trzonków
, kolorów , rodzaju włosia i co najbardziej bolesne - ceny ... decyzji
do podjęcia sporo. Ja nie jestem żadną wielką znawczynią w tej kwestii. Przygodę z makijażem zaczęłam kilka lat temu i powolutku idę dalej. Pędzle tak naprawdę sprezentowała mi moja druga połówka <3 i z tego co mi wiadomo zestaw ten co jakiś czas pojawia się na allegro w cenie 65 zł. Zawiera on 12 pędzli o trzonkach długości 14 cm . Zestawu z Lancrone używam od roku praktycznie codziennie (pomijając dni kiedy jestem sama w dresie , papciach , włosach związanych w palmę, maską bądź odżywczym kremem na twarzy i nie muszę nikomu pokazywać się na oczy ;p ). Moim zdaniem jak na początek zabawy z malowaniem ten zestaw jest bardzo przyzwoity . Słyszałam /widziałam/czytałam różne opinie na jego temat nie mniej jednak po roku użytkowania nie rozkleił i nie chwieje się żaden pędzel (biorąc pod uwagę , że piorę je co 1-2 tygodnie w zależności od użytkowania danego egzemplarza ), żadna skuwka się nie poluzowała , żaden z nich nie farbował podczas prania , czasami zdarza się wypadające włosie ale nie jest to jakaś wielce kłopotliwa sprawa i tyczy się to głównie pędzli : do nakładania pudru, borsuka i rzadko pędzli do nakładania cieni. Trzonki pędzli są matowe - łatwe do utrzymania w czystości. Pędzle do makijażu twarzy posiadają plastikowe osłonki aby nie traciły swojego kształtu. Ponadto samo opakowanie - etui , które jest ze sztucznej skórki i jest bardzo solidnie wykonane, jest dołączone do zestawu i sprawuje się znakomicie.
W mojej opinie na początek zestaw ten jest naprawdę ok , oczywiste że za taka kwotę nie dostaniemy cudów ale od roku służy mi bez żadnych wpadek. Jeśli ktoś ma choć odrobinę talentu i wiedzy w tym kierunku z tymi pędzlami na pewno stworzy coś ładnego :)
 |
| zamknięte etui |
 |
| otwarte etui |
 |
| Pędzel z syntetycznego włosia , języczkowy do nakładania podkładu . Ja go rzadko używam jedynie w miejscach takich jak okolice nosa gdzie ciężko mi palcami zaaplikować produkt. Do nakładania podkładu moim zdaniem się nie nadaje gdyż pozostawia smugi a ponadto jest dosyć mały więc zajmuje to sporo czasu aby osiągnąć pożądany efekt a rano chyba mało kto cierpi na jego nadmiar ;p |
 |
| Pędzel z naturalnego włosia , do nakładania pudrów sypkich , kompaktowych . Miły , puszysty według mnie radzi sobie z wyznaczonym mu zadaniem. |
 |
| Skośny pędzel do różu ,z naturalnego włosia. Jeden z moich ulubieńców. Jest milutki , precyzyjny i naprawde bardzo przyjemny w użytkowaniu. W 100 % godny polecenia. Kolor pędzla jest biały tutaj z racji tego , że używam go codziennie niestety usmarowany z różu ;p |
 |
| Borsuk . Praktycznie nie używany przeze mnie , jedynie okazjonalnie gdy np nałożę zbyt dużo pudru sypkiego bądź osypie mi się cień , wykorzystuję go do omiatania twarzy gdyż białe włosie na końcu jest szalenie miłe i mięciutkie. Próbowałam nakładać nim podkład - marnie to szło , próbowałam bronzer - jakoś szło. |
|
|
|
 |
| Skośny pędzelek do cieni z naturalnego włosia . Fakt iż jest skośny odrobinę mnie denerwuje gdyż ma bardzo miłe i dobre jakościowo włosie i wolałabym (tylko pod względem kształtu) dodatkowy zwykły pędzelek do aplikowania cieni . Poza kształtem - godny polecenia. |
 |
| Pędzelek do blendowania z naturalnego włosia , bardzo miły puszysty i bardzo dobrze radzi sobie z przeznaczonym mu zadaniem . Kolejny mój ulubieniec godny polecenia. |
 |
| Płaski pędzelek do nakładania cieni z włosia naturalnego , miły i bardzo przyjemny w użytkowaniu . |
 |
| Kulka z syntetycznego włosia . Pędzelek ze sztywnego sprężystego włosia , bardzo dobrze radzi sobie z rozcieraniem kresek lub np kleju do brokatu na powieki. Godny polecenia |
 |
| Skośny pędzelek z syntetycznego włosia do nakładania eyelinera . Sztywne sprężyste włosie czyni go szalenie precyzyjnym. Idealnie sprawdza się również do robienia kresek tuż nad linią rzęs (czesto zamiast eyelinera używam kolorowych cieni w tym miejscu) lub wypełniania brwi. Godny polecenia |
 |
| Lekko skośny pędzelek z naturalnego włosia do nakładania cieni z naturalnego włosia . Puszysty , miły i oczywiście godny polecenia. Jest on podobny do skośnego kolegi z zestawu nie mniej jednak pod względem ilości włosia - większy /grubszy - jest go mówiąc najprościej- więcej. |
 |
| Pędzelek kulka z naturalnego włosia - mój osobisty wirtuoz wśród pędzli
z tego zestawu . Oryginalnie w kolorze białym , tu niestety również z
racji tego , że używam go namiętnie każdego dnia usmarowany cieniem .Pędzelek idealny do nakładania cieni w załamaniu i zewnętrznym kąciku oka. W 100 % godny polecenia. |
 |
| Języczkowy pędzelek z syntetycznego bardzo sprężystego włosia . Idealnie nadaje się do nakładania bazy pod cienie, korektora, cieni w kremie, brokatu a nawet błyszczyka. Aktualnie używany do aplikowania bazy na powieki. Kolejny z ulubieńców. |
|
|
|
|
Mam nadzieję , że przyda się komuś chociaż część tych informacji - Pozdrawiam
Asia <3
Jasne, że się przydał!
OdpowiedzUsuńBardzo lubię posty o pędzlach. Tak, jak Ty lubię rysować i malować, stąd zainteresowanie narzędziami tego typu. Twarz to powierzchnia jak każda inna, więc makijaż traktuję jako przedłużenie plastycznych zainteresowań. ;-)
Muszę w końcu sfotografować i opisać moją kolekcję pędzli... ;-)
Widze pokrewna duszyczke ;) ja jestem coraz blizsza zakupu nowych braci do kolekcji takze z checia zaczerpne nowych opinii ;)
UsuńKolekcja jest imponująca :) Ja używam tylko 3 pędzelków - do różu, cieni i ust, ale to bardziej wynika z niewiedzy i lenistwa niż świadomego wyboru :D
OdpowiedzUsuń